Podróż w wielkim stylu

Gran Turismo to radość z pokonywania przestrzeni, swobody, bycia co chwila w innych miejscach
Gran Turismo to radość z pokonywania przestrzeni, swobody, bycia co chwila w innych miejscach fot. Odyseja Włoska 2013 Supercar Club Poland
Podróżujemy coraz częściej, ale zawsze w pośpiechu i po coś. Gran Turismo to powrót do korzeni - podróży dla przyjemności, w której droga jest celem.

Autor: Kamil / Supercar Club Poland

Podróże spowszedniały, coraz rzadziej odczuwamy poruszenie przed zbliżającą się eskapadą. Środki komunikacji stały się narzędziami jak żelazko czy laptop. Od do. Z miejsca na miejsce. Zawsze w konkretnym celu. Nawet na urlop jedzie się, by odpocząć – przyczyna podróży precyzyjnie określona. Praktyczne podejście do podróżowania może zabić radość z jazdy. Dzieje się tak, jeśli trasy, które pokonujesz, traktujesz beznamiętnie, jak zadanie do wykonania – szybko, sprawnie, bez zbędnego gadania. Odtrutką na tę zarazę codzienności jest Gran Turismo.

Włoskie korzenie

Gran Turismo lub Grand Tourer – ta nazwa wywodzi się od rodzaju samochodu skonstruowanego z myślą o podróży. GT to coupe zdolne do pokonywania długich dystansów z wysokimi prędkościami. To jednak nie wszystko, musi być na tyle komfortowe, by po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów wysiąść w lepszym nastroju niż przed podróżą. A gdy na trasie pojawi się kręty odcinek – dać prawdziwą, czystą przyjemność z prowadzenia sportowej maszyny. Pionierami byli Włosi – któż inny byłby zdolny do wyznaczenia kanonów tej klasy, jeśli nie konstruktorzy Alfa Romeo, Ferrari czy Lancii. Koronnym przykładem współczesnych GT są samochody Maserati i Aston Martin.

Motoryzacyjny slow-life

Gran Turismo to analogowa przyjemność w świecie cyfrowych podróży. Ile razy jeździsz gdzieś okrężną drogą? Gdzie Cię fantazja poniesie. Tu chodzi o niespieszność podróży, ale nie w kontekście jej tempa, lecz przeżywania płynących z niej doznań. Możesz wszystko, ale niczego nie musisz. Przerwa na łyk górskiego powietrza po fascynujących kilometrach przez malowniczą przełęcz. Degustacja specjałów miejscowej kuchni. Rozmowy ze spotykanymi ludźmi. To radość z pokonywania przestrzeni, swobody, bycia co chwila w innych miejscach.

Perły w popiele

Nasz przepis na Gran Turismo jest niezmienny. Podróżowanie supersamochodami z klasą i stylem, przy czym bardziej chodzi o jakość prowadzenia samochodu niż ubioru. Po wymagających trasach, z dala od miejsc (na-)znaczonych w przewodnikach. Po sezonie turystycznym, kiedy maleje ruch, szukając płynności jazdy w rytmie napotykanych dróg. Gran Turismo to dla nas sztuka planowania podróży, doboru dróg, przystanków, noclegów, restauracji. Wyszukiwania pereł w komercyjnym popiele. Styl bycia, daleki od współcześnie lansowanego.

Podczas tegorocznej Odysei Włoskiej w ciągu pięciu dni przemierzyliśmy ponad 2.000 km po krętych drogach Alp, wyżyn Lombardii i Emilii-Romanii, śladach legendarnego Mile Miglia. Wybierając po drodze to, co najciekawsze. Włoską jesień podglądaliśmy nad jeziorami Como i Garda, w Modenie kulisy powstawania modelu Huayra, cudownego dziecka Horacio Paganiego. Rajska Zatoka powitała nas szkwałem jakby dla kontynuacji wrażeń zza kierownic na trasach testowych Ferrari. Nie mogło zabraknąć klimatu starego włoskiego miasta – Reggio Emilia – z posadzkami z kamiennych płyt, okiennicami poszatkowanymi żaluzjami i zapachem kawy na każdym rogu. Zresztą zobaczcie sami.












Trwa ładowanie komentarzy...