U mnie w Olsztynie biało, dla osoby kochającej jazdę samochodem nie ma piękniejszego widoku. Nie mogę doczekać się chwili, kiedy wyzdrowieję i w okolcowanej rajdówce wyjadę na oblodzoną trasę. W naszym Supercar Clubie jazda po lodzie jest jedną z głównych pozycji w zimowym kalendarzu, gdy supersamochody śpią zimowym snem w garażu. Z kolei początek wiosny to czas na wyprawę Gran Turismo po fenomenalnych drogach południowej Francji. Z jednej strony pogoda pozwala już na cieszenie się jazdą supersamochodami, z drugiej nie jest to jeszcze sezon turystyczny i drogi są dość puste. Myśl o tych przygodach dodaje mi sił to rehabilitacji. W końcu nie samym sportem Hołek żyje…
Ten rok z pewnością przyniesie dla mnie kolejne starty w rajdach płaskich i terenowych, w obu przypadkach mam do dyspozycji konkurencyjne samochody, którymi jazda jest czystą przyjemnością. Ważne dla mnie daty to Rajd Warmiński i Polski, bo nie dość że dotyczą rywalizacji w moich rodzinnych stronach, to w dodatku na ulubionej szutrowej nawierzchni. Obronę pierwszego miejsca, wywalczonego w Baja Poland 2012 (eliminacji mistrzostw świata cross-country), stawiam sobie jako kolejny tegoroczny punkt honoru. Chciałbym, aby ta dyscyplina sportu samochodowego zyskała jak największą rzeszę fanów i zainteresowanie mediów w Polsce. Tym bardziej, że jak pokazuje obecny Dakar, mamy w niej wielu bardzo dobrych i obiecujących zawodników. Do jazdy nieutwardzonymi szlakami zachęcam też klubowiczów organizując Akademię Dakarową, czyli wstęp do poważnego ścigania się w terenie, a być może także startu w najtrudniejszym rajdzie świata.
A skoro o Dakarze mowa, to moje przygotowania do edycji 2013 zaczęły się już tam na pustyni, kiedy czekałem na helikopter ratunkowy. Nie mam grama wątpliwości, co w moim sportowym życiu jest numerem jeden. Nawet leżąc obolały w domu analizuję taktykę, przygotowuję plan treningowy na cały rok i myślami jestem z moimi przyjaciółmi z Poland National Team, walczącymi z „Piekłem Dakaru”. To jest jak nałóg, stamtąd wraca się tylko fizycznie. Myśli pozostają tam na miejscu.
Te plany, o których powyżej napisałem, to jednak sporo za mało, żeby zgodnie z zasadą Hitchcocka emocje rosły. Muszę więc chyba wykombinować jakąś mega niespodziankę na ten sezon, żeby nie zawieść miłośników dobrych kryminałów…
Chcesz dostawać info o nowych wpisach?
